jestem już po części humanistycznej, więc myśle że jutro, najpóźniej pojutrze opublikuje notkę. tymczasem zapraszam na blogi w linkach i proszę, żebyście zostawiali komentarze. dodaje jedno z moich ulubionych zdjątek
Uroczyście proszę przed tym blogiem i jego czytelnikami abyś zrobiła to dla mnie i dla tych czytelników którzyby tego chcieli i napisała o rodzeństwie Harrego. Abyś uszczęśliwiła tego małego chłopca i napisała mu o rodzeństwie. Wychodzę do ciebie z taką prośbą, a dlatego, że jestes uparta równie mocno jak ja postanowiłam dodać ten komentarz pod każdą notką. A wszystkich czytelników którzy zgadzają sie z moja prośbą prosze o pomoc!!
Przepraszam... trochę mnie nie było, wiem. Miałam mały kryzys, w sumie nadal mam. Blog wisi na włosku i chodź dziś ruszyłam trochę z pisaniem, nie wiem na jak długo. A notka ze specjalną dedykacją dla Wisienki, Nadine, Justyny i dla Roxany bo to przez nią dodałam tą notkę. Możesz się czuć winna... *** Śnieg padał od samego rana, zasypując uliczki, dachy domów,budynki, chodniki i wszystko, co było tylko po za domem. Wieczorem, całe miasto było bardzo mocno zasypane, nic niewskazywało na to, aby śnieg miał przestać padać, a temperatura zaczęła powoli opadaćcoraz niżej. Nie było dziwnym, że następnego dnia, śniegu było dość dużo. Uchyliła oko i zamrugała, widząc przed sobą czarną czuprynę. Pchnęła lekko męża. - Świat mi zasłaniasz… - mruknęła, nadal go szturchając. - Mhm… Pokręciła oczami. - Śpisz? – spytała, siadając na łóżku. - Uhm… - Musze ci coś powiedzieć – zaczęła zirytowana wstając. - Ehem… - Potter nie wykazywał najmniejszej szansykoncentracji, O...
Liz wsadziła rękę do kieszeni, w poszukiwaniu kluczy. Obieprzyjaciółki spojrzały na nią pytająco a ta wzruszyła ramionami. - Mieli się przejść – wyjaśniła wyciągając klucz. - Ale zimno – powiedziała Lily, pocierając ręce.Przyjaciółki pokiwały głową. Weszły do środka, rozglądając się dookoła. W domu panowałacisza, jednak to, co zobaczyły przy ścianie, sugerowało, że ktoś tam jednakbył. Poustawiane w rzędzie buty, powieszone na wieszaku kurtki iporozwieszane na poręczy czapki. Lily zmarszczyła brwi i podeszła do kurtek. - Myślałam, że mają być na spacerze – powiedziała cicho,przyglądając się kurtce męża – Coś mi mówi, że znów narozrabiali. - Nie inaczej – stwierdziła Cristin – zadziwiające jesttylko to, że kurtka mojego męża jest cała mokra… - Będę zgadywać czyja to robota… Spojrzały na siebie i przeszły powoli przez cały hol,rozglądając się za oznakami pobytu domowników. Lily zajrzała do kuchni, jednak jedyne co zobaczyła to dwiepuste butel...
Na początek odnośnie tego, co poniżej. Post składa się z dwóch części. Jedna z nich, jest zamknięciem tych spraw, które rozpoczęłam. Druga, jest to post, który był kiedyś na Lilce – kilka tygodni temu – przez dosłownie parę godzin. Uznałam, że będzie dobrym zakończeniem. *** W Boże Narodzenie, wszystkie dzieci zrywają się już o świcie, by zobaczyć, co dostali na gwiazdkę. Prawie w każdym domu rozlegają się wesołe piski małolatów i dźwięki rozdzieranego papieru. Nie inaczej odbyło się to w domu państwa Potter. Gdy tylko słońce wdarło się do sypialni Harryego, chłopiec zerwał się na równe nogi i niezakładając nawet ciapów zbiegł po schodach. Tuż zanim, pobiegł Dudley, potykając się w przedpokoju o lekko rozbudzoną Kinder. Śpiący na schodach kot prychnął wściekle na chłopca,gdy ten nadepnął na jego ogon i uciekł po schodach na górę. W chwilę potem słychać było głośne zachwyty dzieci, którebez kłótni rzucili się na ziemię wyszukując prezentów dla siebie. Również Steven zerwał si...
Fajna fota, szkoda, że skopiować nie można ;)
OdpowiedzUsuńUroczyście proszę przed tym blogiem i jego czytelnikami abyś zrobiła to dla mnie i dla tych czytelników którzyby tego chcieli i napisała o rodzeństwie Harrego. Abyś uszczęśliwiła tego małego chłopca i napisała mu o rodzeństwie. Wychodzę do ciebie z taką prośbą, a dlatego, że jestes uparta równie mocno jak ja postanowiłam dodać ten komentarz pod każdą notką. A wszystkich czytelników którzy zgadzają sie z moja prośbą prosze o pomoc!!
OdpowiedzUsuń