Snape i nieoczekiwana wizyta
Przepraszam... trochę mnie nie było, wiem. Miałam mały kryzys, w sumie nadal mam. Blog wisi na włosku i chodź dziś ruszyłam trochę z pisaniem, nie wiem na jak długo. A notka ze specjalną dedykacją dla Wisienki, Nadine, Justyny i dla Roxany bo to przez nią dodałam tą notkę. Możesz się czuć winna... *** Śnieg padał od samego rana, zasypując uliczki, dachy domów,budynki, chodniki i wszystko, co było tylko po za domem. Wieczorem, całe miasto było bardzo mocno zasypane, nic niewskazywało na to, aby śnieg miał przestać padać, a temperatura zaczęła powoli opadaćcoraz niżej. Nie było dziwnym, że następnego dnia, śniegu było dość dużo. Uchyliła oko i zamrugała, widząc przed sobą czarną czuprynę. Pchnęła lekko męża. - Świat mi zasłaniasz… - mruknęła, nadal go szturchając. - Mhm… Pokręciła oczami. - Śpisz? – spytała, siadając na łóżku. - Uhm… - Musze ci coś powiedzieć – zaczęła zirytowana wstając. - Ehem… - Potter nie wykazywał najmniejszej szansykoncentracji, O...
Komentarze
Prześlij komentarz