tchórz
- Nie wieże, że to się stało naprawdę – powiedziała Liz wychodząc z salonu sukien.
- To uwierz! Jest piękna, Syriusz oszaleje – powiedziała Ann a dziewczyny zachichotały.
- Żeby tylko wytrzymał odpowiednio długo – Cristin spojrzała na przyjaciółki.
- Myślisz, że mogą być takie problemy? – Lily zachichotała.
- No… a nie?
Zaśmiały się. Były szczęśliwe. Każda z nich.
Liz pozostały już niecałe dwa miesiące do chwili ślubu. Lily zabukowała już datę ślubu na 5 sierpnia. Związek Ann rozkwitał z dnia na dzień będąc coraz to bardziej mocny.
A Cristin? A Cristin cieszyła się z tego, co ma. Nie potrzebowała zaręczyn, ślubu. Wystarczyło jej, że Remus był.
Szły rozmawiając na temat ślubu. Wszystkie już tym żyły.
- Cristin??
Wszystkie spojrzały na Liz.
- Tak?
- A wy, myślicie już coś o ślubie??
Dziewczyna wzruszyła ramionami. Liz pokiwała głową. Tchórz. Dobrze wiedziała, że Remus się szykuje. Nie powiedział tego nikomu, ale widać było, że coś go męczy. I Liz mogła się założyć o swoją sukienkę, że chodziło o zaręczyny.
- Nie mogę uwierzyć, że za kilka miesięcy minie rok, odkąd skończyliśmy szkołę. – Powiedziała Lily, zatrzymując się przed wystawą z sukniami.
- Tak… To już naprawdę będzie rok. Brakuje mi Hogwartu… - rzekła Liz, przyglądając się zielonej sukni na ramiączkach- w tej byś dobrze wyglądała. – Zwróciła się do Lily.
Dziewczyny pokiwały gorliwie głowami a Lily weszła do sklepu.
***
Lily wyszła z przymierzalni w zielonej sukni do ziemi na cienkich ramiączkach z wyhaftowanymi czerwonymi nićmi różami na gorsecie.
Obróciła się okazując tył sukni.
- Mi się bardzo podoba – powiedziała Liz.
Dziewczyny się uśmiechnęły.
- Mi też – mruknęła, – ale cena mi się nie podoba. – Powiedziała patrząc na metkę.
Sprzedawczyni, która do tej pory wypisywała stroje do przecen, wstała i podeszła do dziewczyny.
- Ta sukienka ma być przeceniona. O 40 procent.
Lily się uśmiechnęła.
***
Usiedli obok siebie.
Spojrzeli sobie ukradkiem w oczy. Zachichotała. To był pierwszy wieczór, od bardzo dawana, który mieli spędzić sami. I mieli go zamiar wykorzystać.
Usiadła mu na kolanach, zarzucając ręce na jego szyi. Pochyliła się i spojrzała wprost w jego oczy. Pocałowali się. Pies siedzący początkowo w nogach łóżka wyszedł z sypialni, czując instynktownie, że nie powinien teraz przeszkadzać właścicielom.
***
Cristin spojrzała na Remusa. Stanęła na palcach i pocałowała go w policzek.
- To kiedy się zobaczymy? – Chłopak spojrzał na nią, a jego ręka natrafiła na pudełeczko.
- Nie wiem…
Zrób to idioto! Nie bądź tchórzem! No powiedz jej!
- Cristin. Mogę zadać ci pewne pytanie? – Dobry Lunio Dobry
- No, możesz…
- Cristin… Czy ty – nawet nie waż się stchórzyć( nie waż! Pod. Autorki!!)- chcesz iść jeszcze na spacer?
Tchórz. Cholerny tchórz. Jak tak dalej pójdzie zostaniesz starym kawalerem a Cristin ci ktoś sprzątnie sprzed nosa!
- To było to pytanie? – Dziewczyna spojrzała na niego podejrzliwie.
Kiwnął niepewnie głową.
- Skoro tak twierdzisz… dziś już nie, zmęczyłam się.
***
Remus szedł wyklinając na siebie. Tchórz! Największy na świecie tchórz!. Skierował się do domu Lily i Jamesa. Chyba czas zaczerpnąć rady przyjaciół.
***
Zachichotała. Łaskotał ją włosami w szyję. Pogładziła jego plecy. Zabrzmiał dzwonek. Chciała się podnieść, ale zamruczał żeby się nie ruszała. Po chwili sam wstał i zszedł na dół.
- Lunatyk? – Spojrzała na przyjaciela. – Nie powiesz mi, że znów stchórzyłeś.
James się zaśmiał, widząc minę przyjaciela.
- James? O cześć Lunatyk. – Lily podeszła do narzeczonego. Jej koszulka był lekko pomięta, co zdradzało, że Lunatyk chyba w czymś przerwał.
- O a ty, czego nie mówisz, że zajęty jesteś? – Spojrzał na Lily uśmiechając się. Na twarzy dz
iewczyny pojawił się rumieniec.
- Daruj sobie. Poczekaj chwilę.
Złapał za rękę Lily i poszedł z nią do kuchni.
- Możemy dokończyć później?
Uniosła brew.
- To jest, delikatna sprawa…
- Eh, no dobrze. Idź.
Pocałował ja w policzek.
Złapał kurtkę i po chwili szli już ciemnymi uliczkami w stronę przyszłych Blacków.
***
Siedzieli po turecku w pokoju trzymając w ręku po kuflu z piwem kremowym. Liz nie było w domu, więc mogli spokojnie rozmawiać.
- To opowiadaj.
- A co tu do opowiadania. Znów stchórzyłem.
- eh Lunatyk…, ale ja cię rozumiem. To jest najgorsza rzecz, jaka może spotkać mężczyznę. – mruknął Syriusz przypominając sobie jak się oświadczał.
- Podobno, gdy masz zostać ojcem jest gorzej – mruknął James.
- Dobra, ale trzeba coś wykombinować w związku z Lunatykiem, bo sam nigdy się nie odważy.
- To może list jej wyśle – zaproponował James
- Tak… „Cristin, jestem całkowitym tchórzem, od dwóch miesięcy chcę ci się oświadczyć, ale się boję, dlatego pisze ten list…” – Powiedział zirytowany Syriusz- Znakomity pomysł.
Remus roześmiał się.
-To może… wyślemy Cię z kartka przypiętą do obroży.
Tym razem Syriusz się roześmiał.
- Dobra, trzeba go przemóc. Syriusz idź po jakieś ubrania Liz. Remus stawaj tutaj.
***
James poturlał się po podłodze.
Syriusz stał w sukience Liz, z czarną chustka na głowie i cudem powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem. Remus, co chwila otwierał usta żeby coś powiedzieć, jednak wygląd Syriusza nie pozwalał mu na to.
- Dobra, przestańcie się śmiać i zacznijcie gadać… - powiedział James i po chwili znów leżał na podłodze.
- No, daje mów. Nie będę tu stała przez cały dzień – zapiszczał Syriusz i przewrócił się wybuchając śmiechem.
- Obawiam się, że w takim stroju nie uda ci się poprosić Syriusz o rękę.
- Zaraz, zaraz! Ja jestem już zaręczony!!
- Ja nie mam zamiaru za niego wychodzić.
***
Remusowi nie udało się poprosić o rękę Syriusz, gdyż nawet, jak był już przebrany, chłopakowi pojawił się widok przyjaciela w sukience. Zmuszeni, więc byli rozstać się nie zaręczeni.
James wrócił do domu, kończąc czynność przerwaną uprzednio przez Lunatyka, Syriusz przeczekał aż wróci Liz, a Remus wrócił do domu.
Czas nadal płyną.
Remus siedział na tapczanie w pokoju Cristin. Wpatrywał się w rysunki powieszone na ścianach.
Obok siedziała dziewczyna wtulona w niego.
Chłopak spojrzał od niechcenia na zegarek.
- Musze już iść.
Spojrzała na niego ze smutkiem, ale pozwoliła mu wstać. Pocałowała go a chłopak wyszedł z pokoju. Usiadła i rozejrzała się. Przeklęła. Na fotelu leżała kurtka.
Wzięła ją do ręki i wybiegła z domu.
- Remus! Remus!
Zatrzymał się.
Podbiegła do niego i podała mu kurtkę. W tej samej chwili z kieszeni wypadło na ziemie małe pudełeczko. Uderzając o ziemię otworzyło się i na ziemię wypadł pierścionek.
Oboje schylili się. Ich głowy zderzyły się. Chłopak podniósł głowę a Cristin podała mu pierścionek i pudełeczko.
Zapadła niezręczna cisza.
- Cristin…?
- Tak?
Wziął głęboki wdech.
- Chyba muszę ci o czymś powiedzieć. Powinienem był to zrobić już dwa miesiące temu, ale stchórzyłem.
Spojrzała na niego, nie wiedząc, czego się spodziewać.
- Bo widzisz… - wziął głęboki wdech. Teraz albo nigdy – wyjdzieszzamnie?
- Co??
- wyjdzieszamnie?
- Mówi wolniej, bo nic nie rozumiem.
- Cristin Robertson, kocham cię, i pytam się, czy za mnie wyjdziesz – powiedział lekko zirytowany widząc, że dziewczyna się z nim drażni.
Na jej twarzy pojawił się rumieniec złości.
- Czyś ty do reszty zwariował? Co ty sobie myślałeś?? Naprawdę sądziłeś, że się zgodzę?? Głupi byłeś…
O
bróciła się zostawiając sparaliżowanego chłopaka. Przeszła trzy kroki i obróciła się już z łagodnym wyrazem.
- Jeśli sądziłeś że się nie zgodzę.
Spojrzał na nią. Uśmiechała się. Zbliżyła się do niego.
- Tak, wyjdę za ciebie, głuptasie.
***
Remus wracał do domu. Zbierały się deszczowe chmury, ale nie za bardzo go to obchodziło. Zrobił to! a ona się zgodziła.
Nie zauważył jak zaczęło padać. Nie robiło to na nim zbyt dużego wrażenia.
Nawet nie założył kaptura. Szedł najspokojniej na świecie, a gdy pojawiły się kałuże wskoczył w nie. Miał ochotę tańczyć z radości.
(„I’m singing In the rain...”).
Do domu wrócił cały mokry. Miał to gdzieś. Był tak szczęśliwy, że mógłby nawet zamarznąć i nie zrobiłoby to na nim wrażenia.
- Remus, gdzie ty byłeś? Jak ty wyglądasz?
Pani Lupin stanęła w przedpokoju patrząc na mokrego syna, który ruszył w jej stronę. Złapał ją za rękę i zaczął z nią wywijać taneczne kroki. Kobieta zaśmiała się.
- Remus, co ty robisz??
- Tańczę mamo.
Pan Lupin się zaśmiał. Jego syn wydawał się naprawdę szczęśliwy.
- Zgodziła się – poinformował rodziców nadal tańcząc z matka.
- Kto?
- Cristin. – Powiedział pozwalając mamie się okręcić wokół jego ręki.
- Zgodziła się, na co?
- Zgodziła się wyjść za mnie!
***
Cristin weszła do kuchni.
- A Tobie, co się stało? – Pani Robertson spojrzała na nią.
- Wychodzę za mąż.
- Ach, to dobrze… CO??
Dziewczyna zachichotała.
- Remus poprosił mnie o rękę!
***
Rodzice Remusa bardzo dobrze zareagowali na wieść o tym, że ich syn jest aż tak szczęśliwie. Chłopak wbiegł do pokoju. Szybko wysyłam wiadomości do przyjaciół i rzucił się na łóżko w mokrych ubraniach.
***
Syriusz podszedł do okna. sowa wpadła zostawiając kartkę i wyleciała powrotem. Wziął list i szybko otworzył. Na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech.
- Syriusz? Co jest?
Podeszła do niego. Na kartce było napisane jeden wyraz. „Zgodziła się”
***
Tą samą kartkę dostał James. Spojrzał na nią, jego usta otworzyły się w niemym zdziwieniu.
- Co się stało?
- Oświadczył się!
- Kto??
- Święty Mikołaj. Rozwiódł się z Panią Mikołaj i poprosił o rękę Królową Śniegu – powiedział James a Lily dostała ataku chichotki.
- A tak na poważnie?
- Remus. Oświadczył się Cristin. I ona się zgodziła.
Lily się uśmiechnęła.
- W końcu.
Chłopak zaśmiał się przypominając sobie próby oświadczyn przyjaciela.
- W końcu.
***
notka miala byc jutro lub pojutrze ale wlasnie dostalam sie do liceum do ktorego chcialam i notke dodaje z dedykacja dla siebie;D
Znowu szeroki uśmiech i łezki w oczach! Ech...co ja mam pisać...ale wiesz zawsze wiedziałam ze Remus i Syriusz są idealną parą:) ZAWSZE TO WIEDZIAŁAM! Wierzę, że napiszesz jeszcze jedną notke skoro ta miała być opublikowana jutro albo pojutrze:) NO i jeszcze raz gratuluje:) No, ale do czasu liceum masz jeszcze dwa miesiące...aja nawet niechce myśleć o tym co będzie po 3 wrz. Ale aż palce gryze:) TY wiesz oc o mi chodzi! :(Gracja
OdpowiedzUsuńGratuluję!! Oczywiście dostania się do liceum. :D Notka bardzo mi się spodobała. Fajnie piszesz, i będę często odwiedzała twojego bloga. Ja również piszę o Lily Evans, a właściwie dopiero zaczynam. Moje notki nie są jeszcze tak idealne jak twoje. Zapraszam na www.umowisz-sie-ze-mna-evans.blog.onet.pl Serdecznie pozdrawiam LilyE :-**PS. Dodaję cię do moich linków.
OdpowiedzUsuńKocham... NAprawde !Ale tak jedno spostrzezenie... "Zgodziła się" to są dwa wyrazy a nie jeden ;PA ta jemmniczka magłaby si enazywać Sznórówka... Fajnie by było ;)A kiedy pojawi si enastepna notka ;DPrzepraszam wiem ze dopiero napisałas a ejuz niemoge sie doczekac xd ;**Kocham twoje opowiadanie i twoje komentaze zawarte w tekscie notki xd !Pzdrawiam ;*Werak ^.^
OdpowiedzUsuńAAAAA Remus sie odważył :D JUPIIII :DCud cud cud normalnie cud ta twoja notka :)ech tyle optymizmu i pozytywu w nich...ale poczekaj jak miną ci pierwsze trzy miesiące w liceum to pozabijasz ich wszytskich wiem co mówie };->a tak po za tym to gratulacje dla ciebie :D
OdpowiedzUsuńHaha, w końcu się odważył, ja też tańczyłam tak jak Lunio ( tylko nie w deszczu)
OdpowiedzUsuńEhhh, słów mi brak już dla Twojej osoby... :/ NOTKA PRZEŚWIETNA, a że ubóstwiam Remusa (bez skojarzeń :D) uwielbiam o nim notki! Zgodził się! Zaraz ja pójdę z radości taplać się w kałuży! Pozdrowienia ;]
OdpowiedzUsuńNowa notka na http://story-about-hogwart.blog.onet.pl zapraszam.
OdpowiedzUsuńno i znowu czytajac twoja notke mialm usmiech przyklejony do twarzy:) poprostu świetnie:0 masz wielki talent :) tylko pozazdroscic:D Czekam na kolejen POZDROWIENIA z http://lily-bez-voldiego.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuńNie wiem co powiedzieć! To było odjazdowe, przez przypadek spałam z krzesła!!!
OdpowiedzUsuńOj Luniaczku,Luniaczku jak już mówiłam 8 galeonków mi zostało,ale dwa dałam Peterkowi,za to,że chodzi z Patsy,więc teraz dla ciebie dwa + jeszcze jeden galeonek za odwagę i za przerwanie szczenięcych lat ;D
OdpowiedzUsuńNo i kolejny ślub się zapoiada. A lubisz przynajmniej je opisywać? Bo jeżeli tak, to masz szczęście, a jeżeli nie to kiesko, bo będzie miała przynajmniej 3 pary. No, ale zyczę wszystkiego najlepszego w dalszym pisaniu bloga. Co do notki, to mi się bardzo podobała. Nareszcie Lupek (mogę go tak nazywać??) się oświadczył!! Tak sie cieszę. Teraz będa latsli za sukienką dla Lilki, a później dla Cristin, a następnie dla reszty. Fajnie!
OdpowiedzUsuń